Jestem poetką

Roślina ciepłolubna

Jestem rośliną ciepłolubną

Dla mnie zima jest okresem zgubnym

Kulę się, zwijam, skręcam

Z zimna

Wiatr mnie  strąca, zrywa

Wydziera, potrąca

Chcąco, niechcąco

Jestem gnana, popędzana

Nie uznana, odpychana

Chciana,  nie chciana

Zimno, ciemno. nie ma słońca

Mglisto, smutno

Jak w otchłani

To mnie gubi 

To mnie rani

Z wiatrem lecę gdzieś w obłoku

Wczesnym rankiem

Czy o zmroku

Dla rośliny ciepłolubnej

To nie zdrowo

Spadam w otchłań

z jakiejś grani

W jakąś przepaść

W czyjejś ręce

Czekam ciepła, miłości,

I radości

Czekam na lato

Jestem przecież

rośliną ciepłolubną